feeria1335
feeria1335.blog.interia.pl
Notki
2012-01-27
ufffff
uffff
uffffffffff....

od poniedziałku wysilam swój mózg na szkoleniu. - niedługo będę pracowała na kartolinii.
trochę dziwną grupę ludzi uzbierali na to szkolenie. są 2 osoby, które już kiedyś obsługiwały kartolinię (i więcej) ale miały kilkumiesięczną przerwę w pracy. jest kilka osób, które zgodnie z kolejnością szkoleń trafiły teraz tutaj... a są też 4 osoby (w tym ja), którym zafudnowali przeskok jednego szkolenia.... no i trochę z zamętem w głowach siedzimy i robimy dobre miny...
ale tak sobie myślę... że DAM RADĘ!!!!!!

czeka mnie trochę nauki... ufff..... ale... nie ma totamto!

ha! chodzą jakieś nieoficjalne słuchy o podwyżkach w marcu :) nnnoooo..... ciekawe, ciekawe....
2012-01-19
www.youtube.com/watch

podoba mi się ten kawałek


z córą już się umówiłam, że w przyszły weekend idziemy do kina na muppety. :)
kurde :) pamiętam jak to się kiedyś oglądało! ciekawe, jak teraz to zrobili i jak to odbiorę
2012-01-16
córcia strażniczką moralności :)

ale się uśmiałam :)
na imprezę firmową ubrałam się na czarno. dla córci spódnica była w porządku - taka trochę za kolana, obcisła i fajnie "wyprofilowana". natomiast... córcia nie mogła przetrawić mojej góry... a było to czarne, koronkowe body z widocznym czarnym biustonoszem. a na to miałam jeszcze czarny żakiet.
ha!
ale mi żakiet zapinała, dekolt zasłaniała :) :) nie mogła znieść, że tyle widać! :) no bo jak to??!! jej MAMA tak wygląda??!!!!

młoda nie jest przyzwyczajona do takiego mojego wyglądu.
a jak jeszcze jej potem powiedziałam, że sporo tańczyłam, skakałam, śpiewałam, winko piłam... i ogólnie świetnie się bawiłam....
ależ jej to nie pasowało do mamy, którą ma na codzień.
2012-01-15
nie ma tak dobrze, żeby było dobrze do końca. :/

impreza była fajna.
świetny lokal, dobre jedzenie. imprezę prowadził Piotr Bałtroczyk, kilka piosenek zaśpiewała Ewelina Flinta. było rozdawanie pamiątkowych nagród a potem była dyskoteka.
dosyć szybko okazało się, że niektórzy faceci (sorki... już tylko chłopcy w moich oczach...) szybko przedawkowali alkohol.... już około 22-giej mieli problem z utrzymaniem pionu....
no cóż..... jak ktoś nie ma w sobie odrobiny klasy... to tak się kończy.... dla większości z nich była to pewnie pierwsza taka gala.... ot i pokazali się.... i dla mnie są teraz... ooo... tacy... tacy maleńcy..... choć nie powiem - byli też tacy, którzy potrafili trzymać fason i wiedzieli, ile można wypić. kobiety niektóre też miały problem z ilością alkoholu, ale nie aż w takim stopniu, jak faceci.

niestety całokształt świetnej zabawy ... został mocno nadszarpnięty przez końcowy transport...
miało być tak, że firma zapewniała transport do lokalu i  z powrotem. trochę kilometrów do przejechania było.
no i jaka cholera mnie podkusiła, żeby zdecydować się na ich transport??? no jaka????
już kiedyś dostałam niezłą nauczkę w tej materii.... a teraz dostałam drugą.
miały być 4 kursy autokarów do lublina. pierwszy autokar o 2 w nocy a ostatni o 4. z racji dobrej zabawy zdecydowałam się na ostatni autokar....
no i co się okazało?.... że dwóch ostatnich autokarów powrotnych nie było... niewiadomo dlaczego nie przyjechały....
o 4 rano było jeszcze ponad 20 osób....
jakaś kierowniczka (nie znałam jej) zaczęła gdzieś gorączkowo wydzwaniać organizując awaryjny transport....
ludzie stali w holu restauracji.... faceci w większości nieźle pijani/podpici... pieprzyli jakieś głupoty.... jednego wyciągali z kibelka, bo zasnął tam pijany... kilka dziewczyn też w stanie mocno zmęczonym....
kierowniczka załatwiała jakieś taksówki.... widziałam, jak wśród swoich znajomych zbierała pieniądze....
ja załapałam się do taksówki zamówionej wcześniej przez dwóch kolesi.... oni na szczęście trzymali fason (nie przegieli z alkoholem) no i holowali do domu takiego jednego.... był tak spity, że spał na stojąco i kompletnie nic nie kontaktował....
wyjechałam z nimi do domu najwcześniej z całej grupy. do domu dotarłam o 5.30.

już nigdy nie będę zależna od transportu organizowanego przez moją firmę. nie ma takiej opcji.
już raz się mocno nacięłam, a teraz miałam drugą nauczkę.
2012-01-06
dzisiaj tak sobie rozmawiałam z rodzicami... zeszło na temat spisu powszechnego. ostatnio mama słyszała w tv, że się powoływali na dane ze spisu...
wiem, że był taki jakoś w lecie... może to był czerwiec... nie wiem dokładnie.
właśnie. był. i się skończy.
no to ja się pytam.... DLACZEGO MNIE NIKT NIE SPISAŁ? moich rodziców też nie spisali, co więcej - rodzice pytali się sąsiadów w bloku - ich też nikt nie spisał.
to co... my już nie naród polski? nie godni? na marginesie społeczeństwa? bedę chciała załatwić coś w urzędzie to mi powiedzą, że mnie nie ma, bo ja nie spisana :/ czy co?
co to za spis powszechny, gdy nie jest powszechny?
to tak jak z sondażami - podają wyniki... a kto z nas w takich sondażach uczestniczył? a może znacie kogoś takiego? - ja nie.
czy taki spis powszechny może być wiarygodny?

a w pracy szykuje się fajna imprezka :) będzie to uroczysta gala pracowników call center. ma być szanowna dyrekcja z centrali (jaka dyrekcja, to tak do końca nie wiem, bo dyrekcji różnorakich u nas wiele)... a z pracowników - nie wszyscy dostali zaproszenie, mają je ludzie z większym ode mnie stopniem wyszkolenia... :) ale  mam i ja :) choć reszta ludzi z mojego poziomu wyszkolenia zaproszeń nie ma. :) to za wyniki w sprzedaży tak mnie doceniają :)
fajnie :)
2012-01-04
www.youtube.com/watch


czasami sama siebie zatruwam niepotrzebnymi myślami....
czasami?...
często... niestety....
roztrząsam w głowie minione sytuacje, które mnie zraniły... przed którymi nie potrafiłam się wtedy obronić.... tworzę nowe dialogi, nowe scenariusze tych zdarzeń...
i taaakkk.... wtedy jestem mądrzejsza.... już wiem, jak powinnam prowadzić rozmowę... już wiem, kiedy powinnam być twardsza, bardziej stanowcza.... w dialogach w mojej głowie, już wiem, jak obrócić kłamstwa, którymi mnie karmiono, przeciwko ich nadawcy...
męczą mnie te moje myśli.... męczy mnie to, że nie potrafiłam się obronić przed tak oczywistymi sprawami..., męczy mnie to, że byłam taka naiwna, cicha, ugodowa...
ciągle wracam do przeszłości.... sama siebie zatruwam...
czy ktoś wie, jak wyłączyć myślenie?
bardzo boję się tego, że znowu zaczynam popełniać błędy... znowu realne błedy.... znowu ufność w człowieka, która kiedyś znowu obróci się przeciwko mnie...
huśtawka już jest... są rozstania, powroty.... słyszę... nie chcę z tobą tracić kontaktu....
patrzę... obserwuję... słucham... myślę...
gdybym znowu kiedyś słyszała podobne teksty jak u "ex" ale od kogoś innego... czy wierzyłabym?  ufała?... pewnie tak.... bo już ufam... czy będę się umiała obronić? czy będę wystarczająco twarda?... dystans... ale też i chwile szaleństwa, zapomnienia.... ale gdy zaczynam myśleć "na trzeźwo"... to nie może tak być.... to nie jest tak do końca dobre...
znając siebie... gdy spotykają mnie krzywdzące sytuacje.... to ja tego nie widzę, nie rozróżniam takich sytuacji. a nawet, gdy czuję, że coś jest nie tak... że ktoś mnie robi z gracją w konia ... to nie umiem się bronić tu i teraz.... dopiero po dłuższym czasie dociera do mnie to, co faktycznie się działo... po dłuższym czasie staję się "mądrzejsza".... ale to już za późno jest... "po ptakach"...

... co się ze mną dzieje... nie wiem, jak się zachowywać... nie wiem, co robić... nie wiem, co powiedzieć... nie wiem, co myśleć... czuję się tak... jakbym stała jedną nogą na brzegu molo a drugą na nie przywiązanej łódce..... utrzymuję się dzięki mięśniom nóg... podniesienie jednej nogi grozi upadkiem do wody....
nowe błędy?... a może stare?... tylko, że w innym wydaniu.... i tak źle... i tak niedobrze...
2012-01-04
www.youtube.com/watch

moja córa często ogląda vivę.  niekiedy już mi od tego uszy puchną... ale jednak czasami można dostać "przypominajkę" czegoś naprawdę fajnego.


ogólnie... dobrze jest. choć jakaś zmęczona jestem i energii we mnie niewiele. miałam zacząć chodzić na basen... ale... ogólne zmęczenie wygrywa. :/

w pracy jest nawet bardzo dobrze, bo dostałam nagrodę od dyrekcji za wyniki pracy w 2011 r. :) jestem w szoku. takim bardzo pozytywnym :)
i z racji nagrody... już dzisiaj umówiona jestem z facetem na mierzenie rolet do okien. w końcu nie będzie tak goło :) no i jeszcze z córcią do fryzjera się wybieramy :) a co! :)
2011-12-26
www.youtube.com/watch


dzisiaj to usłyszałam i aż mi się tańczyć i skakać zachciało! :)
podoba mi się ten kawałek
2011-12-24
świąt nie obchodzę religijnie z powodu moich poglądów. jest to dla mnie takie bardziej uroczyste spotkanie rodzinne przy stole. ale zawsze wysyłałam sms-ami życzenia moim znajomym. zawsze.... w tym roku postąpiłam jednak inaczej....
wczoraj zadzwoniłam do jednej koleżanki, z którą odnowiłam kontakt (o! dzięki ci nasza klaso!)... do jednej osoby wysłałam maila.... i... nic więcej... aaaa i jeszcze wczoraj wymieniliśmy życzenia z "ex" gdy zabierał córcię na święta.
w poprzednich latach wyglądało to tak, że wysyłałam smsiki znajomym a potem dopiero mi odpowiadali. w tym roku się zawzięłam. basta! nie wysłałam żadnych życzeń.
i co się okazało?...
pamiętał o mnie tylko brat cioteczny.
poza nim.... nikt.
kurde... takie... przykre to....

w pracy ogólnie było w miarę spokojnie. no ale momenty były,  gdy ludziska wydzwaniali. kurde! nie mieli co robić? placków nie gnietli? ...tylko przelewy chciało im się robić.
myślę, że jutro jednak będzie zdecydowanie większy luzik i postanowiłam wziąść sobie gazetkę. :)
za to w pracy świątecznie wyściskałam się z koleżankami :) ha! no i kieckę dzisiaj założyłam, co zostało zauważone :)
2011-12-23
Er... jak się premię dostało większą niż pensja... (aż mi szczęka opadła, gdy to zobaczyłam)... to TRZEBA dla zdrowia psychicznego odreagować! :) kobieta w końcu jestem! pachnieć muszę fajowo! :) a i jeszcze innych zakupków mam zaplanowane :) obiecałam córci odroczony prezent urodzinowy - wyprzedażowe zakupy w złotych tarasach. młoda już się nie może doczekać, bo na niej to miejsce robi wrażenie.
a jak następną premię dostanę, nawet jeżeli będzie mniejsza... to już tak jakbym jej nie miała... rolety muszę pokupować, bo w oknach jeszcze nic nie mam. eehhhh :) już wyczekuję lutego - się okaże jak mnie docenią. co miesiąc robie nadwykonania planów, więc też może być dobrze :)

Er... tak ogólnie to ja bym bardzo chętnie wspomogła polską demografię... no ale kurde, jakoś nie teges... okoliczności nie sprzyjające wielowzględowo.

dzisiaj na naszym wewnętrznym portalu internetowym - bank się chwali że dostał pierwsze miejsce w jakimś rankingu najlepszych pracodawców w branży bankowej...
jak moja koleżanka to zobaczyła.... to.... "kurwa! jaki najlepszy! za 1500 miesięcznie???? normalnie zaczynam szukać roboty w warszawie, bo tam u nas płacą zdecydowanie więcej a w lublinie nic mnie nie trzyma!"
... bo taka jest prawda.... w tej samej firmie, ludzie na tych samych stanowiskach, robiąc dokładnie to samo,  zarabiają bardzo różnie.... stolYca oczywiście najwięcej...

kurczę... cholera jasna już mnie bierze na te zapowiedzi telewizyjne na święta i sylwestra... znowu koncerty kolędowe... czyli kolejne modyfikacje w kolędniczym zawodzeniu... przecież śpiewać będą to samo praktycznie ci sami ludzie... po cholerę robić nowe programy? po co wywalać kasę na gaże? nie lepiej zrobić co roku "kevina samego w domu" - czyt. kolejną powtórkę? mają techniki telewizyjne... podrasowali by kolorki... i kto by się połapał, że robią na "kevina" (czyt. powtórkę)??? śmiem twierdzić, że nikt.
i też robią zapowiedzi na imprezy sylwestrowe... twarze te same.... więc... po co bulić kasę... można zrobić "kevina"... techniką telewizyjną przerobić roczek... i zmodyfikować tekst mówiony, kiedy to będą podawali rocznik... i już! pyk!
jak widziałam propozycje filmowe na święta... kurde.... ciekawe, w ilu miejscach program tv różni się od zeszłorocznego? ... a może jednak zrobili to na "kevina"?

ale nie wyspana jestem.... wczoraj późno się położyłam, bo młoda oglądała drugą część "tytanika" na polsacie... uuufff.... jej się podobało. no.
a że dzisiaj miałam do pracy na 7 rano... więc cały dzień chodzę jak potłuczona. jutro też na 7.... i pojutrze też....

<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Księga gości
 
O mnie
feeria1335
37
,
Lublin
Słówko o mnie - ja? czyli kto? sama jeszcze nie wiem.
Zobacz mój profil
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Zobacz serwisy INTERIA.PL